27 stycznia swoją premierę miała książka
„Stoicyzm. Jak zyskać zdrowy dystans, wpływ na własne życie i wewnętrzny spokój. Zeszyt ćwiczeń” autorstwa Magdaleny Król-Duclaye i Dagny Wysockiej — psychoterapeutek, które nie rzucają górnolotnymi hasłami, tylko pokazują, jak to zrobić w prawdziwym życiu.
I nie, to nie jest książka w stylu: „myśl pozytywnie, a wszechświat dowiezie”.
To raczej: „tu masz narzędzia, siadaj i ogarniamy Twój wpływ na Twoje życie”.

Najpierw brutalna prawda (ale taka wyzwalająca)
Są rzeczy, na które masz wpływ.
Są rzeczy, na które nie masz żadnego.
Problem w tym, że większość z nas robi dokładnie odwrotnie niż powinna:
- przeżywa godzinami czyjeś zachowanie,
- analizuje cudze decyzje,
- martwi się tym, co może kiedyś się wydarzyć,
- próbuje kontrolować ludzi, emocje, przyszłość i pogodę (no prawie).
A w tym czasie:
👉 odpuszcza własne granice
👉 ignoruje swoje potrzeby
👉 odkłada decyzje, na które realnie ma wpływ
Stoicy mówili o tym już 2000 lat temu. Autorki pokazują, jak to zastosować dziś — między pracą, dziećmi, mailami i milionem myśli na minutę.
Stoicyzm, ale nie z marmurowym popiersiem w tle
To nie jest filozofia dla brodatych panów w togach.
To jest bardzo życiowe podejście do pytania:
„Czy ja teraz zużywam energię na coś, co ode mnie zależy — czy na coś, co jest poza moją kontrolą?”
I tu wjeżdża najmocniejszy element tej książki:
👉 to zeszyt ćwiczeń, nie wykład.
Nie czytasz i nie kiwasz głową.
Czytasz i pracujesz ze sobą.

Filozofia + psychologia = duet, który ma sens
Autorki są psychoterapeutkami, więc oprócz stoicyzmu w tle mamy też solidne psychologiczne fundamenty, m.in.:
- terapię poznawczo-behawioralną (CBT) – czyli pracę z myślami, które często robią nam w głowie niezły serial dramatyczny,
- terapię akceptacji i zaangażowania (ACT) – uczącą, że nie musisz najpierw „przestać się bać”, żeby zacząć żyć po swojemu,
- terapię skoncentrowaną na współczuciu – czyli jak przestać być dla siebie najbardziej surowym krytykiem na świecie.
Brzmi poważnie? Spokojnie. To jest podane w formie zrozumiałej dla zwykłego, zmęczonego człowieka, a nie podręcznika dla studentów psychologii.
Co realnie możesz z tego mieć?
Pracując z tym zeszytem, uczysz się m.in.:
✔ odróżniać fakty od katastroficznych wizji w głowie
✔ zauważać, gdzie oddajesz swoją sprawczość
✔ odpuszczać to, czego i tak nie jesteś w stanie kontrolować
✔ kierować uwagę na działania, które naprawdę coś zmieniają
✔ budować wewnętrzny spokój, który nie zależy od tego, czy świat akurat jest miły
Czyli w skrócie: mniej mentalnej szarpaniny, więcej poczucia „ogarniam swoje życie”.

Dla kogo jest ta książka?
Dla Ciebie, jeśli:
- za dużo myślisz (czyli witaj w klubie),
- często bierzesz na siebie cudze emocje i problemy,
- czujesz, że głowa chodzi na najwyższych obrotach,
- masz wrażenie, że reagujesz na życie zamiast nim kierować,
- chcesz spokoju, ale takiego realnego, a nie instagramowego.
Stoicki spokój to nie obojętność
To ważne: stoicyzm to nie „nic mnie nie obchodzi”.
To raczej:
„Obchodzi mnie to, na co mam wpływ. Reszcie nie pozwalam rządzić moją głową.”
I właśnie tego — krok po kroku — uczą autorki w tym zeszycie ćwiczeń.
Premiera już za nami, ale temat dopiero się zaczyna
„Stoicyzm. Jak zyskać zdrowy dystans, wpływ na własne życie i wewnętrzny spokój. Zeszyt ćwiczeń” to nie książka do przeczytania w weekend i odłożenia na półkę.
To raczej coś, do czego się wraca, kiedy znowu łapiesz się na tym, że próbujesz kontrolować cały wszechświat zamiast własnych decyzji.
A to, umówmy się, zdarza się nam podejrzanie często.










