Płatności podzielone i subskrypcje z TubaPay – rozmowa z Paweł Kokot

W tym odcinku rozmawiamy z Pawłem Kokotem – ekspertem z TubaPay – o tym, jak działa system płatności podzielonych i subskrypcyjnych, który zyskuje na popularności wśród twórców kursów online, właścicieli sklepów internetowych i platform subskrypcyjnych.

Kilka słów o TubaPay

TubaPay to polski fintech, który specjalizuje się w podzielonych płatnościach oraz niezrywalnych abonamentach. Nie jest ani klasyczną bramką płatniczą, ani typowym systemem ratalnym – to nowoczesne rozwiązanie umożliwiające klientom zakup produktów lub usług z rozłożeniem płatności na raty bez konieczności wnioskowania o kredyt w banku. Całość działa w prosty sposób i jest wbudowana bezpośrednio w proces zakupowy.

Masz pytania o TubPay? Chcesz wdrożyć u siebie TubaPay? Zostawiam Wam linka, gdzie możecie umówić się z Pawłem na rozmowę –https://webforms.pipedrive.com/f/6zlc82LraRX7ZJqAYWfxOGpZhNFTOxVW2KQMrdpH58E5f6RmEvoaS6Prdc0R0L6mS7

Do posłuchania

Rozmowa do poczytania

Prowadząca: Cześć, cześć! Witam was w kolejnym spotkaniu. Dzisiaj moim gościem jest Paweł Kokot z TubaPay. Paweł, na początek, na rozgrzewkę, powiedziałbyś kilka słów o sobie?

Gość: Cześć Sylwio, dzięki za zaproszenie. Witam wszystkie słuchające nas panie. O mnie czy o organizacji na początek?

Prowadząca: O tobie. Może co tam robisz w tej organizacji?

Gość: Mhm. O mnie. Jestem takim typem człowieka, który lubi brać się za rzeczy niekoniecznie znane na rynku i niekoniecznie popularne. Przez parę ładnych lat pracowałem w dziedzinie digitalizacji 3D i byłem jedną z tych osób, które wdrażały na polski rynek rozwiązania związane ze skanowaniem 3D. Spędziłem też sporo czasu z drukiem 3D i szybkim prototypowaniem parametrycznym. W tej dziedzinie spędziłem ładnych parę lat. Gdy ostatnio odwiedziłem jakieś wydarzenie tematyczne, okazało się, że dalej mam tam wielu znajomych, wielu ludzi, których pamiętam i którzy mnie pamiętają. Rzeczywiście była to branża, w której spędziłem trochę czasu i zostawiłem jakiś ślad po sobie, ale przyszedł czas na zmiany. Zajmowałem się też digitalizacją 2D: digitalizacją archiwów, ksiąg, obrazów. Potem zatęskniłem za „moim” 3D, w którym tyle czasu spędziłem, i zająłem się nim znowu, bardziej usługowo i rozwojowo, ponieważ projektowaliśmy i wdrażaliśmy nowe rozwiązania, na przykład maszynę do fotogrametrii – dużą komorę fotogrametryczną. I znowu zmiany, zmiany. Sam byłem zaskoczony tym, czym zająłem się później, bo przez dwa lata zajmowałem się planowaniem operacji implantacji stawów kolanowych. Więc zupełnie co innego, ale najważniejsze w tym było, aby widzieć pewne rzeczy przestrzennie i mieć wyobraźnię przestrzenną. Taka kwalifikacja była bardzo przydatna. Dzisiaj zajmuję się pozyskiwaniem partnerów do współpracy w TubaPay. Widać napis TubaPay. Jest to organizacja, fintech, który specjalizuje się w płatnościach podzielonych, subskrypcjach, w niezrywalnych abonamentach. Więc znowu, jak dla mnie, szalenie ciekawa dziedzina. Od jakiegoś czasu już nie, ale wtedy, gdy zaczynałem, była to nowa rzecz. Narzędzie, które wspomaga sprzedaż, wspomaga rozwój organizacji chcących docierać ze swoim produktem do większej liczby klientów, chcących przyspieszać sprzedaż, przyspieszać konwersję, zaproponować swoim klientom niebanalne podejście do zakupu, wszyć podzielenie płatności w swój proces i wyróżnić się na rynku tym, że mogą pozyskać klientów, których inni by nie zdobyli. Ale jak i dlaczego, to chyba będziemy szerzej omawiać w tej rozmowie, tak?

Prowadząca: Będziemy tutaj cały czas do TubaPay nawiązywać, bo właśnie u nas w społeczności bardzo dużo osób tworzy sklepy albo ma sklepy internetowe. Często zastanawiają się, jak wprowadzić raty, bo przy droższych produktach klient często nie jest w stanie zapłacić od razu tak dużej kwoty. Wtedy wkraczamy w temat rat i rozeznania, jakie rozwiązanie ratalne podpiąć.

Gość: Tak.

Prowadząca: No i pierwsza myśl to klasyczna bramka płatności, gdzie zazwyczaj jest opcja płatności ratalnych. Jak na tle tych innych bramek płatniczych plasuje się TubaPay?

Gość: Trzeba zacząć od tego, że TubaPay nie jest ani stricte systemem ratalnym, ani bramką płatniczą. My najczęściej używamy pojęcia „płatność podzielona” bądź „niezrywalny abonament”. Tak na to patrzymy. Może udostępnię teraz fragment ekranu, będzie nam trochę prościej pokazać, jak to wygląda w przypadku rat. Okej, widać kartę?

Prowadząca: Tak, jest.

Gość: Zobaczcie, jak w przypadku rat wygląda ten schemat. Tutaj mamy klienta, któremu chcemy zaproponować swoją usługę – my akurat najczęściej zajmujemy się dostarczaniem narzędzi dla sprzedawców usług. Mamy więc klienta, który chciałby skorzystać z naszej oferty i interesują go raty czy też podzielenie płatności. Co z takim klientem robimy? Mówimy: „Szanowny kliencie, idź do banku czy innej instytucji finansowej, złóż tam wniosek, weź raty i wróć do mnie, jak będziesz miał pozytywną decyzję, czyli gdy te raty dostaniesz”. Taki klient idzie więc do banku czy do takiej instytucji finansowej – o ile w ogóle idzie, bo musimy też brać pod uwagę fakt, że ludzie są zrażeni do rat, bo to jest zobowiązanie kredytowe. Kiepsko się to dzisiaj kojarzy, że to zaciąganie długu, jakieś zobowiązanie – to są tak naprawdę źle brzmiące pojęcia. No ale dobrze, niech już pójdzie. Idzie do tego banku i co dostaje? Dostaje do wypełnienia dość długi wniosek. A w tym wniosku, poza danymi teleadresowymi, imieniem i nazwiskiem, są jeszcze pytania: ile, szanowny kliencie, masz dzieci, gdzie pracujesz, ile zarabiasz, kontakt do twojego pracodawcy, czy są inne źródła dochodu? Jakie to źródła dochodu? Ile otrzymujesz z tych źródeł dochodu? No, brakuje jeszcze, żeby o numer buta zapytali. Wiele osób zraża się już w trakcie wypełniania tego wniosku. Takie też informacje zwrotne mam osobiście od naszych partnerów, że takie właśnie są odczucia ich klientów co do tego doświadczenia zakupowego. Ale bądźmy dobrej myśli, niech już ten klient wypełni wniosek. Wypełnia go i oczekuje na decyzję. Nietrudno jest dostać decyzję negatywną. Wystarczy mieć na przykład działalność gospodarczą krócej niż dwa lata. Jakiś czas temu składałem taki wniosek o raty na sprzęt RTV. Okazało się, że nawet nie mogłem przejść dalej, bo działalność była krótsza niż dwa lata. I co wtedy? Nawet nie doczekałem się decyzji, bo już nie mogłem kontynuować. Wystarczy więc mieć działalność gospodarczą krócej, albo nawet mając ją dłużej, kwota może być za wysoka, aby instytucja finansowa uznała, że spełniamy oczekiwania, wymagania wiarygodności kredytowej. Kryteria są bardzo, bardzo restrykcyjne. Niełatwo jest te raty dostać. Ale przyjmijmy pozytywny scenariusz: ktoś dostaje to finansowanie. W tym momencie staje przed drugą decyzją zakupową, bo musi teraz wrócić do sprzedawcy i dokonać zakupu. No i nie zawsze wraca. Problem polega na tym, że powrót i czas, który minął, mogą spowodować, że klient się rozmyśli, dostanie inną, na przykład lepszą ofertę, albo po prostu lepiej zakomunikowaną. I co się dzieje? Szanowny sprzedawco, często nie udaje się sprzedać. Klienci, którzy oczekują rat, niestety nie zawsze do nas wracają i nie zawsze dokonują zakupu – nie tylko z powodu odrzucenia wniosku, ale także z powodu samego procesu. Jak to wygląda w TubaPay? Udostępnię drugi ekran.

Prowadząca: Jest też taka obawa, że duży procent ludzi nie dostaje tych rat i czy w ogóle warto to wdrażać. Właśnie tutaj było też takie pytanie od dziewczyn: jak to wygląda w TubaPay z przyznawalnością? Czy każdy klient dostaje raty, czy też jest duży odsiew klientów? Zaraz o tym sobie opowiemy.

Gość: Okej, chyba wskoczył drugi ekran.

Prowadząca: Tak, mamy ludzika i żarówkę.

Gość: Tak jest. Dobra, więc proces, który opisałem przed chwilą w skrócie, jest tutaj na dole. A w TubaPay jest to odwrócone, ponieważ klient najpierw włącza niezrywalny abonament, najpierw dokonuje zakupu, a dopiero później my weryfikujemy tego klienta pod kątem zdolności kredytowej. Więc cały ten proces odesłania do banku po decyzję przerzucamy na koniec. Jest to o tyle istotne, że wspomaga konwersję, pomaga jak najszybciej zamknąć sprzedaż. TubaPay jest procesem wszytym w proces zakupowy. Czyli, tak jak powiedziałem parę zdań wcześniej, klient, dokonując zakupu w sklepie internetowym, dociera do koszyka, wybiera opcję płatności TubaPay i… o właśnie, może to jest dobry moment, żeby przetestować to na żywym organizmie, bo mamy też taki sklep testowy, więc znowu się… znowu się przełączymy, przepraszam, na inny ekran, ale ten schemat był po prostu konieczny, żeby go zaprezentować. Okej.

Prowadząca: Chyba możemy też osadzić TubaPay w sklepie internetowym jako kolejną metodę płatności?

Gość: Mamy wtyczkę do waszego ukochanego WooCommerce.

Prowadząca: Mhm. Do… tak. Przede wszystkim dziewczyny tutaj działają właśnie na WooCommerce, ale było też pytanie, czy macie wtyczki na inne systemy?

Gość: Wiesz co, mamy integrację z WebToLearn, mamy integrację z Publigo, mamy także integrację z MyVOD. Pracujemy nad kolejnymi, troszeczkę bardziej niszowymi, może powiązanymi z rynkiem medycznym. Pracujemy nad tym. Udostępniamy też API, więc jeżeli jest zainteresowanie użytkowników innych systemów, to także mogą się zintegrować. Mamy też generator linków transakcyjnych, który zwyczajnie można podpiąć pod przycisk i dokonać zakupu nawet bez sklepu internetowego. Pokażę to też na innym przykładzie. Ale z racji tego, że rozmawiamy w środowisku WordPressowym, e-commerce’owym, warto zobaczyć, jak wygląda sprzedaż właśnie tutaj. Zobaczcie, tu jest karta produktu, a nasza wtyczka TubaPay dorzuca przy okazji taki „fast track”. Kiedyś na Allegro rewolucją był przycisk „Kup teraz”, bo popularne były licytacje. O licytacjach już mało kto pamięta, teraz są same „Kup teraz”. I tutaj także, zamiast dodawać produkt do koszyka i kontynuować zakupy, możemy od razu przejść do koszyka, klikając właśnie ten przycisk „Podziel płatność bezkosztowo na 667 zł miesięcznie”. W przypadku rynku usług, szkoleń, kursów, gdzie mamy najwięcej sprzedawców, najwięcej partnerów, jest to jak najbardziej w porządku, dlatego że mało kto, kupując kurs internetowy, kupuje coś więcej od tego sprzedawcy. Raczej nie gromadzimy… więcej pozycji w koszyku. Są to jednak często produkty „high ticket”. Jeżeli ktoś kupuje kurs, powiedzmy, za 8000 zł – czysto hipotetycznie – to tutaj przejście od razu do zamówienia jest nie tylko w porządku dlatego, że raczej nic więcej nie kupi, ale jednak znowu nakłania do tego, żeby jak najszybciej dokończyć zakup. Wciśnijmy więc ten przycisk „Podziel płatność bezkosztowo na 667 zł miesięcznie”. Zobaczcie, od razu jest zakomunikowana cena – ta najniższa, jaką klient może płacić miesięcznie zamiast tej dużej ceny „high ticket”. Przywołuję w tym miejscu przykład komunikowania cen, komunikowania oferty, żeby właśnie komunikować ją kwotą miesięcznego abonamentu. Zobaczcie, że nie znajdziecie chyba w mieście billboardu, który komunikuje, że iPhone kosztuje tylko 6900 zł, prawda? Nie znajdziecie takiej kwoty w komunikacji. Działa to niekiedy odstraszająco, tak że klient nie ma ochoty tego kupić. Ale możecie znaleźć informacje z dużych elektromarketów, że tego iPhone’a można kupić od 400 zł miesięcznie.

Prowadząca: Jak ktoś widzi 400… dobra, 399 zł. Oni tak to podają.

Gość: Tak, zazwyczaj takie końcówki. Więc tutaj 399 zł miesięcznie, w odniesieniu do miesięcznego budżetu domowego, do miesięcznych dochodów, już brzmi jak kwota do udźwignięcia. Więc tak samo należy komunikować nasze usługi i z pomocą TubaPay zakomunikować, że to jest właśnie od, powiedzmy, 300 zł miesięcznie zamiast tych kilku czy kilkunastu tysięcy. Kiedy trafiamy do koszyka, TubaPay wyświetla się jako kolejna metoda płatności – to jest działanie tej wtyczki. Możemy zapłacić jednorazowo, wiecie, BLIKIEM, PayByLinkiem i tak dalej. A my wyświetlamy się tutaj jako kolejna metoda płatności, gdzie komunikujemy: „Podziel płatność na miesięczny abonament bez dodatkowych kosztów i odsetek”. O tym też powiem szerzej, bo TubaPay jest dla klienta zawsze bezpłatna. Musimy o tym pamiętać, bo to też jest jedna z tych rzeczy, która ma przyspieszyć decyzję zakupową klienta – żeby się nie zastanawiał, nie liczył, ile go to będzie kosztowało, jeżeli wybierze abonament. Ma być bezpłatnie, prosto i jak najszybciej, żeby jak najszybciej dokonał zakupu. I w tym miejscu może wybrać, na ile miesięcy podzieli sobie tę płatność. A to, jakie mamy tutaj opcje, zależy od sprzedawcy, od naszego partnera – na ile miesięcy abonamentu, ile miesięcy udostępni swojemu klientowi. Na tym etapie jest tak jak zawsze, czyli uzupełniamy dane teleadresowe. O, wybaczcie, to jest sklep testowy, taki nasz poligon doświadczalny. Specjalnie dzisiaj byłem nawet w dziale IT, żeby mi tu nic nie „grzebali”, żeby to dzisiaj zadziałało. Bo jak to sklep testowy – sprawdzamy nowe rozwiązania, bo organizacja ciągle się rozwija i dokładamy nowe rzeczy, więc testowanie odbywa się właśnie tu. Klikam „Kupuję i płacę”. I co się dzieje teraz? W międzyczasie otworzę generator, który wszyscy testerzy znają. Na pewno się otworzy. Zobaczcie, to jest nasz taki „wall”. Tutaj mamy przedmiot zakupu, numer zamówienia (jakiś tam w przypadku sklepu internetowego). Od kogo kupujemy? Ze sklepu Demo TubaPay. Za jaką kwotę? Całkowitą 8000 zł. Twoja płatność miesięczna to 888 zł i 89 groszy miesięcznie. Na tym etapie możemy jeszcze zmienić tę decyzję. Możemy wcisnąć tutaj, żeby podzielić to na przykład na 12 miesięcy, jeżeli sprzedawca udostępnia taką możliwość. Dane, które wpisaliśmy w koszyku WooCommerce, zostały zassane tutaj do naszego „walla”, a do uzupełnienia zostaje nam tylko PESEL i numer dowodu osobistego. Porównajcie sobie teraz, jak to wyglądało w przypadku rat, gdzie mieliśmy pytania na temat pracodawcy, dochodów, źródeł dochodów i tak dalej. A my od naszego klienta chcemy tylko te dwie rzeczy: PESEL i numer dowodu. Jeżeli nie ma dowodu, a jest paszport, to paszport też można podać. I to w zasadzie tyle, co klient musi wpisać. Każdy raczej nosi przy sobie dowód osobisty albo przynajmniej ma do niego bliski dostęp, więc nie są to rzeczy kłopotliwe do uzyskania. Można je uzupełnić nawet na miejscu u klienta przy zakupach stacjonarnych u sprzedawcy, bo też dajemy taką opcję. Idziemy dalej. Teraz mamy pierwszą weryfikację – weryfikację numeru telefonu. Na nasz telefon przychodzi SMS. W tle – tutaj tego nie widać na udostępnionym ekranie – pobrała mi się umowa między TubaPay a klientem. Zaznaczamy wszystkie zgody. To są zgody, wiecie, wymogi unijne i prawne: o akceptacji projektu umowy, o akceptacji regulaminu bramki Autopay i tak dalej. No ale to wszystko trzeba osobno kliknąć. Dosłownie wczoraj byłem na WordUpie i jeden z prelegentów poruszał właśnie te kwestie – że o wszystko trzeba zapytać osobno. Nie można zbiorczo, trzeba pytać o każdą zgodę z osobna. Stąd tyle tych checkboxów do zaznaczenia. I teraz ważna rzecz. Teraz klient dokonuje pierwszej płatności miesięcznej. W wielu przypadkach jest to złotówka, żeby potwierdzić swoją tożsamość. My w tym przypadku pobieramy od razu pierwszą płatność miesięczną, to będzie jakieś 600-parę złotych. Wybieramy bank, z którego chcemy zlecić płatność. I to musi być osobisty rachunek klienta. Jest to potrzebne, żeby potwierdzić tożsamość. Więc jeżeli kupuje Jan Kowalski, to nie może zapłacić z konta Janiny Kowalskiej, ponieważ dane nie będą się zgadzać. To jest też ochrona przed wyłudzeniem pieniędzy, wyłudzeniem tożsamości, przed dokonaniem zakupu na kogoś innego. Jeżeli używamy konta jednoosobowej działalności gospodarczej, gdzie jest napisane „PPHU Import-Export Jan Kowalski”, to spoko, przejdzie, bo w nazwie działalności jest już imię i nazwisko tej osoby. Więc klikamy „Zapłać”. Co się teraz dzieje? Klient żyje w przeświadczeniu, że dokonał zakupu. Włączył niezrywalny abonament na usługi sprzedawcy. No i tak naprawdę zaciera rączki i czeka na dostarczenie usługi, na uzyskanie dostępu do bazy wiedzy, platformy e-learningowej – zależy, kto co sprzedaje. My natomiast, jako TubaPay, mamy w tym momencie najwięcej roboty, że tak się wyrażę. Ponieważ po wpłaceniu tych pierwszych pieniędzy, po przesłaniu pierwszego przelewu, dokonujemy weryfikacji tego klienta. Dzieje się to w kilkanaście sekund. Na tym etapie sprawdzamy we wszystkich bazach – w BIK-u, BIG-u – czy klient ma odpowiednią zdolność, aby umożliwić mu podzielenie płatności za zakupy. Po przeprowadzeniu tej weryfikacji klient dostaje informację, że został zaakceptowany bądź jego wniosek został odrzucony. Jeżeli został odrzucony, to pieniądze wracają na jego konto pierwszą sesją bankową, a zarówno on, jak i nasz partner, czyli sprzedawca, dostają informację, że transakcja została odrzucona. „Spróbuj, szanowny kliencie, inną metodą porozumieć się ze swoim sprzedawcą i dokonać zakupu”. My tego nie możemy zrobić. Natomiast jeżeli się udało, można przystąpić do realizacji usługi czy też wysyłki towaru, bo TubaPay można zastosować w różnych dziedzinach.

Prowadząca: Mhm. I jak tutaj wygląda sytuacja z tym odsetkiem? Jak to u was jest? Ile osób dostaje zgodę, a ile zostaje odrzuconych? Czy to też jest około 30%, czy więcej?

Gość: Okej. Ponieważ TubaPay nie jest pośrednikiem, tylko niezależną instytucją finansową, fintechem niepowiązanym z bankami, możemy na własnych zasadach oceniać klienta. Nasza standardowa akceptowalność jest na poziomie około 75%. Ale sprzedawca ma też do wykorzystania opcje dodatkowe, które pozwalają osiągnąć akceptowalność nawet na poziomie 100%. To wszystko zależy od niego, jeśli chce zarabiać na każdym kliencie. A jak sprzedawca będzie otrzymywał pieniądze? Już mówię. Przykładowo, mamy usługę lub produkt o wartości, załóżmy, 3000 zł. Jeżeli klient wybrał podzielenie płatności na 12 miesięcy, będzie to oznaczało, że będzie płacił 250 zł miesięcznie. Partner, sprzedawca, otrzymuje te pieniądze co miesiąc, niezależnie od tego, czy klient spóźnił się z wpłatą, czy może w ogóle przestał spłacać. My bierzemy to na siebie i gwarantujemy w 100%, że partner otrzyma te pieniądze w terminie. Pierwszą wpłatę otrzyma po zapłacie klienta, a kolejne – do 15. każdego miesiąca, zgodnie z harmonogramem. W sytuacji, kiedy dla naszego partnera, dla sprzedawcy, liczy się to, żeby znaczną część środków mieć od razu po wpłacie klienta – bo na przykład chce pokryć koszty wykonania swojej usługi – to też mamy możliwość wypłacenia części środków od razu po pierwszej wpłacie klienta. Wówczas przy pierwszej wpłacie przelewamy umówioną część, natomiast resztę pieniędzy wypłacamy cyklicznie co miesiąc, zgodnie z harmonogramem. Klient spłaca swoje zobowiązania przez 12 miesięcy, tak jak ustalono na początku. Natomiast partner ma skrócony harmonogram – część pieniędzy dostaje od razu, a resztę cyklicznie, według skróconego harmonogramu. Jesteśmy tutaj bardzo elastyczni, tak uważam, i nasi partnerzy również. Możemy przygotować taką ofertę dla naszych partnerów, żeby właśnie w ten sposób się rozliczać, aby mieli pieniądze wcześniej, chociażby na pokrycie kosztów jakiegoś wydarzenia, które organizują, czy na zakup materiałów szkoleniowych. Oho, tutaj chciałem przełączyć jeszcze na inną kartę.

Prowadząca: Było też pytanie od dziewczyn w kontekście wdrożenia. Wspomniałeś, że macie wtyczkę, ale czy jeżeli są jakieś problemy, oferujecie wsparcie techniczne, czy raczej jest to na zasadzie „radź sobie sam”?

Gość: Jak najbardziej mamy wsparcie. Możemy oczywiście pomóc we wdrożeniu wtyczki. Wysyłamy adres, skąd ją pobrać. Zresztą, możecie ją sobie znaleźć w repozytorium WordPressa – nasza wtyczka TubaPay jest tam dostępna. Także same najlepiej wiecie, jak to się implementuje. Natomiast żeby zacząć od razu po uzyskaniu dostępów, mamy coś takiego jak panel partnera, a w nim narzędzie: generator płatności miesięcznych. Czyli dla tych wszystkich, których strona internetowa jest na przykład bez sklepu, którzy mają tylko landing page, prostą stronę wizytówkową i przychodzi im do głowy, żeby na tej stronie prowadzić sprzedaż – albo nawet samym Instagramem, korespondencją mailową, telefoniczną, czy tak jak tutaj rozmawiamy na Meet – możemy skorzystać z takiego generatora płatności. To jest najprostsza metoda, żeby sprzedać z TubaPay. Jak to działa? Wpisujemy przedmiot zakupu klienta, na przykład kurs. Wpisujemy cenę, za jaką chcemy sprzedać, i wybieramy liczbę płatności miesięcznych, które chcemy udostępnić klientowi. Jeżeli dogadamy się na konkretną liczbę, możemy wybrać tylko jedną. Jeżeli chcemy zrobić link, który ma „fruwać” po internecie, żeby każdy, kto w niego kliknie, mógł dokonać zakupu, albo podczepić ten link pod przycisk na stronie internetowej, można wybrać więcej miesięcy. Zostawmy sobie trzy, żeby to lepiej pokazać. „Twoja marka” – też wpisujemy nazwę swojej organizacji czy brandu, jakim się posługujemy. To jest też narzędzie do tego, żeby na przykład przeprowadzić promocję. Jeżeli chcemy zaproponować produkt w specjalnej cenie z możliwością podzielenia płatności, możemy wybrać datę ważności linku. Ustawmy ją sobie na przykład do niedzieli. Do 11 maja, do 23:59, ten link będzie aktywny, potem już nie będzie prowadził do zakupu. Generujemy link bądź kod QR. Kod QR jest super do umieszczenia na materiałach drukowanych – jeżeli ktoś korzysta z ulotek lub roll-upów – żeby go wydrukować i „świecić” nim na różnego rodzaju eventach czy w materiałach promocyjnych, aby za pomocą tego kodu QR od razu dokonać sprzedaży, na przykład pakietu zabiegów kosmetycznych. Taki kod QR możemy pokazać i… rozdystrybuować po skrzynkach na listy, nawet wykraczając trochę poza sferę internetu. Bardzo mi się też podoba, kiedy nasi partnerzy uczestniczą w różnego rodzaju konferencjach i spotkaniach, gdzie opowiadają o swoim produkcie i często już zmotywują, zachęcą publiczność do zakupu – żeby osoby obecne na konferencji zakupiły produkt. Jak na końcu taki prelegent pokaże wielki kod QR, to uczestnicy bardzo chętnie biorą telefony… Aha, zniknął mi… Biorą telefon, skanują kodzik QR i na telefonie od razu mogą dokonać zakupu. Kiedy są już, brzydko mówiąc, „nagrzani” do tego zakupu i zachęceni, mogą to od razu zrobić. Ale nas interesuje też ten link, który tutaj mamy. I ten link, jak wiecie, można podczepić pod rozmaite przyciski i użyć go na swoim landing page’u. A dokąd prowadzi link? Do znanego nam „walla”, który pokazywałem przy okazji sklepu. Zobaczcie, jest to samo, co wyświetla się klientowi. Przedmiot zakupu to kurs. Kupujesz od TubaPay za 8000 zł, ale możesz podzielić płatność na, powiedzmy, 9 rat i wtedy wyjdzie ci 888 zł. I tak samo jak wtedy: imię, nazwisko, mail, numer telefonu, PESEL, numer dowodu tożsamości, dane teleadresowe i reszta tak jak poprzednio. Akceptujemy regulamin, potem akceptujemy zgody, dokonujemy płatności jak wcześniej. Tak to wygląda.

Prowadząca: Klient musi wypełnić dane, bo nie zaciągają się automatycznie ze sklepu, tak?

Gość: Tak, w sklepie akurat zaciągają się automatycznie. Tutaj zapewne większość ma te dane zapamiętane przez Google w formularzach. Więc od strony wdrożenia tego na szybko u siebie – można to zrobić naprawdę ekspresowo. A co do samego przeprowadzenia rejestracji u nas, powiem tak: mówimy średnio o trzech dniach roboczych, ale ja osobiście rekordowo onboardowałem partnera w cztery godziny.

Prowadząca: O, od rozmowy!

Gość: No to mega szybko. I byłoby szybciej, tylko partner trochę opóźniał się z podpisem umowy.

Prowadząca: Czyli nie zajmuje to wieków i nie ma miliona pytań?

Gość: Rejestracja wygląda tak, że wysyłam link do tak zwanego self-onboardingu, gdzie nowy partner go uzupełnia, wpisuje dane na temat swojej organizacji. Na bazie tych danych przygotowujemy umowę. Umowę wysyłamy do partnera mailem. Partner podpisuje ją, najlepiej profilem zaufanym, i odsyła do nas. Zostaje jeszcze parę rzeczy do skonfigurowania. I jak uda się to sprawnie zrobić, partner dostaje w odpowiedzi umowę podpisaną przez nas, maila powitalnego i link do panelu partnera, w którym konto jest już skonfigurowane. Zostaje mu tylko wymyślenie hasła i rozpoczęcie korzystania z panelu partnera, który pokazywałem przed chwilą. Co tam jest jeszcze ciekawe, to wspomnę od razu: jest tam między innymi lista transakcji, których dokonał sprzedawca, nasz partner. Wszystko mamy tutaj wylistowane: dane klientów, numer telefonu (żeby ewentualnie się z nim z jakiegoś powodu skontaktować), adres mailowy, kwota transakcji i sposób, w jaki partner będzie rozliczany – jak my będziemy się z nim rozliczać. Tutaj, zobaczcie, jest taki emblemat „Cykliczna”. To znaczy, że ten partner będzie przez nas rozliczany w modelu wypłaty cyklicznej bez gwarancji. Mamy też – nie wiem, czy tutaj się dokopię, bo to są różne transakcje testowe – „Cykliczną gwarantowaną”, może być też „Jednorazowa”. No i status partnera – jeżeli jest „Uruchomiona”, to znaczy, że został zaakceptowany. Można taką transakcję obsłużyć, można już taką usługę mu po prostu dostarczyć. Są też wszystkie szczegóły. Jest na przykład informacja, kto to sprzedał. Jeżeli mamy pracowników, sprzedawców, którzy będą korzystać z TubaPay, można też dojść do tego, kto zawarł transakcję, jeżeli ma stworzone dla siebie konto użytkownika.

Prowadząca: A czy jest opcja, że klient może zrezygnować? Czy zgadzacie się na to, żeby zrezygnował, czy jest jakaś opcja odstąpienia przez klienta od umowy z wami?

Gość: Wiecie, ustawowo jest 14 dni na rezygnację z usług zawieranych na odległość, jeśli się nie mylę – pewnie prawnik by mnie poprawił, jak to dokładnie brzmi. Klient może zgłosić takie odstąpienie, nawet przez nasz panel. Natomiast na etapie rejestracji partnera, w tym self-onboardingu, o którym mówiłem, partner deklaruje też, czy w swoim regulaminie w ogóle dopuszcza odstąpienia. Bo są usługi, od których nie da się odstąpić. Na przykład kursy. Klient odbył kurs w sobotę i niedzielę, a w poniedziałek stwierdza, że odstępuje i żąda zwrotu pieniędzy. Tak nie można zrobić, bo usługa została zrealizowana. Więc jest coś takiego jak deklaracja, że klienci nie mają prawa do odstąpienia, i my to respektujemy. My generalnie działamy tak, jak nam partner „zagra”. Jeżeli w regulaminie będą zawarte takie zapisy, my się do tego dostosowujemy.

Prowadząca: Mhm. Okej. Było jeszcze pytanie związane z afiliacją, z programem partnerskim. Mamy tutaj w grupie osoby, które działają dla klientów, tworzą sklepy. Czy oferujecie jakiś program partnerski?

Gość: Tak, jak najbardziej. Tworzę sobie na ten temat prezentację. Kto będzie chciał, może ją też ode mnie uzyskać.

Prowadząca: Zamieścimy przy nagraniu namiary na ciebie, więc jak ktoś będzie czegoś potrzebował…

Gość: Nie zamieszczaj namiarów na mnie – chociaż będzie mi bardzo miło – ale sugeruję, żebyś pod tym nagraniem umieściła swój link afiliacyjny.

Prowadząca: Tak, to też zamieszczę, ale w przypadku dziewczyn, które będą chciały skorzystać z afiliacji, myślę, że jak z tobą porozmawiają na ten temat, to też zostawię im twojego maila.

Gość: Jak najbardziej. Na czym polega afiliacja? Polega na tym, żeby podać taki link afiliacyjny komuś, u kogo zorientujemy się, że TubaPay przyniosłaby realne korzyści w jego biznesie. Wiążemy się umową afiliacyjną, która tak naprawdę zobowiązuje nas do wynagrodzenia na przykład właśnie twojego działania. Nawet dzisiaj dostałem od ciebie polecenie, za co jestem bardzo wdzięczny. Przychodzi do mnie powiadomienie, że pani X czy Y zarejestrowała się. Bo jak dostaniecie taki link, to tam będzie formularz, w którym będzie napisane: „Fajnie, że z nami jesteś, że jesteś tutaj od Sylwii. Przedstaw się, a wtedy Paweł się do ciebie odezwie”. Tak. Jest tam imię, nazwisko, nazwa organizacji, chyba NIP, numer telefonu – czyli takie dane, które po prostu pozwolą się skomunikować. A na czym polega afiliowanie? Właśnie na tym, że zawieramy bardzo prostą i szybką umowę, na bazie której, jeżeli polecicie nam nowego partnera z tego linku afiliacyjnego, a my się z nim skontaktujemy (konkretnie ja się z nim skontaktuję), uda nam się dojść do porozumienia, podpiszemy umowę i nasz nowy partner dokona pierwszej transakcji, to proponujemy… wtedy 500 zł za taką pierwszą transakcję w ciągu pierwszych trzech miesięcy od podpisania umowy. Na tym slajdzie widać właśnie takie warunki. Można robić screeny. Kiedy taka transakcja dojdzie do skutku, wysyłamy raport: „Hej, polecony przez ciebie partner dokonał transakcji, więc należy ci się od nas prowizja. Wystaw nam, proszę, fakturę”… na taką i taką kwotę. Jeżeli w następnym czasie, od kolejnego miesiąca po zrealizowaniu tej pierwszej wpłaty, wartość transakcji tego partnera będzie wynosiła co najmniej 25 000 zł w danym miesiącu kalendarzowym – wiecie, nie jedna transakcja za 25 tysięcy, tylko powiedzmy kilka transakcji, których łączna wartość będzie przekraczać 25 tysięcy – to również w tym danym miesiącu kalendarzowym zaproponujemy wypłatę 500 zł za takiego partnera. Jak będzie ich oczywiście więcej, to mnożymy razy liczbę tych dobrze działających partnerów. Więc z… jednego takiego partnera można „wyciągnąć” maksymalnie 7000 zł. Te obroty na poziomie 25 000 zł, które chcielibyśmy, żeby partner osiągał, nie muszą być co miesiąc. Mogą być, wiecie, zrobi w czerwcu i lipcu – okej, wypłacamy za czerwiec i lipiec. W sierpniu pojedzie na wakacje, nie zrobi obrotu – to za sierpień tej wypłaty nie będzie. Ale jeżeli, powiedzmy, we wrześniu znowu osiągnie fajny wynik, to za wrzesień już będziemy się rozliczać i wynagradzać. Zatem tak to właśnie z grubsza wygląda. Wydaje mi się, że to dość prosty model i całkiem fajny, korzystny, gdzie w sumie bez większego wysiłku można zasugerować nasze rozwiązanie. Jeżeli wdrażacie WooCommerce, widzicie, że jest potencjał u waszego klienta na to, żeby dołożył kolejną metodę płatności i będzie miał z tego korzyści. Szczególnie jeżeli komunikujecie, że dzięki waszym usługom podnosicie sprzedaż, zwiększacie konwersję, to TubaPay będzie kolejnym narzędziem do tego, żeby właśnie tę sprzedaż podnosić i konwersje zwiększać.

Prowadząca: Tak, jest to taka alternatywa dla subskrypcji. Dużo osób chce sprzedawać produkty właśnie w modelach subskrypcyjnych i TubaPay może być taką alternatywą zamiast tworzenia typowego modelu subskrypcyjnego, na przykład na WooCommerce, z kilkoma czasem wtyczkami, które by to… wszystko spięły razem. Można podpiąć TubaPay, gdzie klient będzie nam cyklicznie płacił, ale my od razu dajemy mu dostęp, tak?

Gość: O subskrypcjach też możemy porozmawiać, bo w tym także się specjalizujemy. Też świadczymy taką usługę. Jest dużo prostsza aniżeli te abonamenty z płatnościami podzielonymi. Tam mamy do czynienia z abonamentem niezrywalnym, czyli jeżeli ktoś rozkłada sobie płatność na 12 miesięcy, to musi zapłacić za 12 miesięcy. W subskrypcji… Dedykujemy to wszystkim, którzy na przykład chcą świadczyć opiekę techniczną. „Szanowny kliencie, wdrożyłam ci stronę internetową. Proponuję jeszcze 200 zł miesięcznie za opiekę nad tą stroną” – czy jaką tam kwotę wymyślicie. Nie znam waszych stawek, szczerze mówiąc, więc tylko strzelam. „Proponuję 200 zł miesięcznie za to, że będę w pogotowiu i w ciągu 24-48 godzin zajmę się twoim zgłoszeniem. Jak wykupisz taką subskrypcję, jestem do twojej dyspozycji i w ramach tej subskrypcji masz, powiedzmy, 4 godziny czy ileś tam czasu mojej pracy w miesiącu, gdzie naprawię, jeżeli coś się popsuje”. To jest też fajny model współpracy – my możemy obsługiwać te subskrypcje, pilnować wpłat, nie musicie się tym zajmować. Wysyłamy też komunikaty przypominające z wezwaniem do zapłaty po terminie. Obsługujemy wszystkie nadpłaty, niedopłaty. Pilnujemy tego wszystkiego, czym wy, jako osoby zajmujące się WordPressem, tak naprawdę nie powinniście się zajmować. Po prostu nie jest to core waszego biznesu. Tak, pilnowanie takich rzeczy. Zostawcie to nam, my się tym możemy zająć i tego dla was pilnować.

Prowadząca: To może tak na koniec: dla kogo jest TubaPay? Wspomniałeś, że w przypadku kursów często jest wdrażane. Jakie jeszcze gałęzie biznesu najczęściej obsługujecie?

Gość: Tak się złożyło, że rzeczywiście kursy, szkolenia, wszelkiego rodzaju mentoringi, usługi cyfrowe – to jest coś, gdzie nas lubią… najbardziej. Tam nas lubią najbardziej. Najczęściej są to właśnie te branże, bo fajnie jest zrobić ofertę „high ticket”, na przykład, i dać cenę tak naprawdę taką, jaką się chce. Tutaj możemy swobodnie manipulować marżą, również z racji tego, że rozliczamy się prowizyjnie z partnerem, czyli ze sprzedawcą, i to fajnie działa. Bardzo chętnie obsłużymy też produkty fizyczne, natomiast tam często występują koszty związane z ich zakupem i z tego powodu partnerów zajmujących się sprzedażą produktów mamy o wiele mniej. Natomiast bardzo fajną dziedziną jest wynajem. Ja też nad tym pracuję. Intensywnie rozmawiam z dostawcą pewnej maszyny, która – jeżeli ktoś zdecyduje się wejść w ten biznes – jest podstawowym narzędziem pracy firmy, która chciałaby taką maszynę kupić i świadczyć usługi. W przypadku młodych organizacji – ktoś zakłada działalność gospodarczą i planuje oprzeć swój biznes właśnie na tej maszynie. Maszyna może kosztować, powiedzmy, 200 000 zł. I co wtedy? Leasingu nie dostanie. Natomiast TubaPay umożliwia fajne wejście w ten biznes, ponieważ sprzedawca tych maszyn może zaproponować swojemu klientowi wynajem maszyny zamiast jej sprzedaży. Wynajem długoterminowy, który my, TubaPay, możemy obsłużyć. Jest to więc też narzędzie do tego, żeby taką usługę świadczyć. Zobaczcie, są teraz usługi wynajmu telefonów komórkowych, iPhone’ów, jest wynajem długoterminowy samochodów. Ale w przypadku samochodów również krótkoterminowy. Ktoś chciałby wziąć sobie „furę” do ślubu na przykład, albo jacyś młodzi twórcy do nagrania teledysku – jeżeli cena okaże się przekraczająca jego założenia, to może wziąć to w… abonament, tak? I dwa dni nagraniowe z jakimś samochodem premium – zamiast wykładać 2000 zł, może to podzielić sobie na 200 zł miesięcznie. W przypadku rozmaitego sprzętu także możemy tak zrobić. Także wynajem to jest coś, za czym ja „chodzę”, bo to fajna rzecz, która jest coraz bardziej popularna. Dzisiaj powiedziałem o kursach, szkoleniach, wynajmie. Każda usługa cyfrowa – na przykład wdrożenie strony na WordPressie, prawda? Podam cenę zupełnie „z sufitu” – 6000 zł proponujemy klientce, albo bazowa oferta to 6000 zł za wdrożenie strony internetowej. „A może, szanowny kliencie, szanowna klientko, chciałabyś jeszcze taką fajną automatyzację, która ci ułatwi życie?”. „Ile ta automatyzacja?” „Dodatkowe 2000 zł, powiedzmy”. No to z 6000 robi się 8000, i ta cena być może będzie zniechęcająca. Ale zamiast 600 zł miesięcznie – 800 zł miesięcznie, to już jest kwota bardziej do udźwignięcia w miesięcznym budżecie i nie aż tak bardzo odczuwalna. Więc TubaPay jest też narzędziem do tego, żeby zwiększać wartość koszyka klienta, żeby „dopakować” mu więcej różnych dodatków, na których przecież możemy zarobić, i łatwiej będzie na nich zarobić więcej. Łatwiej będzie zaoferować dodatkowe usługi, kiedy rozłożymy je na płatności miesięczne, a nie dokładając do dużej kwoty jednorazowej.

Prowadząca: Czyli praktycznie dla każdego. Jak ktoś ma pomysł, jak sprzedać swój droższy produkt czy usługę, to TubaPay może być pomocna.

Gość: „Dla każdego” to fajnie brzmi, ale nie dla każdego. Czasami mówię wprost: „Szanowny partnerze, kiedy nakreślił pan swój biznes, (widzę, że) my nie będziemy dla was”. Bądźmy szczerzy, nie zawsze się to sprawdzi. Natomiast jesteśmy na tyle elastyczni, że szukamy rozwiązań, customizujemy ofertę. Jeżeli ktoś chce z nami współpracować, ma konkretne oczekiwania, ale są jakieś rzeczy, które tę współpracę blokują – szukamy rozwiązania. To nie jest towar „z półki”, tylko usługa tworzona i rozwijana przez nas, i możemy ją dopasować do oczekiwań naszych partnerów. Mogę podać przykład: przy wypłacie cyklicznej gwarantowanej, gdzie mamy bardzo fajną przyznawalność i możemy „zaprosić” naprawdę dużo ludzi, problemem staje się to, że pierwszą wpłatę partner dostanie teraz, ale przy rozłożeniu płatności na 12 miesięcy musi czekać na pozostałe. My przy takich dłuższych harmonogramach możemy zaproponować partnerowi taką ofertę: „Słuchaj, 1/3 kwoty dostaniesz przy pierwszej wpłacie. Czyli przy dziewięciu miesiącach dostaniesz od razu na początku równowartość trzech rat, przy dwunastu miesiącach dostaniesz od nas od razu za cztery miesiące, a kolejne transze cyklicznie co miesiąc. Będziesz miał skrócony harmonogram, szybciej dostaniesz całość pieniędzy, a klient będzie miał swoje 12 miesięcy na spłatę”. W tym momencie jest to takie rozwiązanie pośrednie, które skomponowaliśmy specjalnie dla tych, których potrzebą jest jednocześnie duża przyznawalność i to, żeby więcej pieniędzy pojawiło się od razu na ich koncie. Bo okazuje się, że mają właśnie koszty, jak na przykład wynajęcie sal czy wyprodukowanie materiałów potrzebnych do przeprowadzenia takiej usługi. Szkolenie na przykład tak samo wymaga przygotowania materiałów, zapłacenia modelce. Różne są powody, dla których warto skorzystać właśnie z tego modelu, który byłby połączeniem wypłaty z góry z wypłatą cykliczną, czyli zaliczka z góry 1/3. Możemy też, jeżeli to również nie jest satysfakcjonujące, porozmawiać o innych rozwiązaniach.

Prowadząca: Czyli jesteście otwarci na rozmowy z partnerami według ich potrzeb?

Gość: Zdecydowanie tak.

Prowadząca: Okej, super. Myślę, że odpowiedzieliśmy na wszystkie pytania, które zebrałam od dziewczyn. Nie wiem, czy chciałbyś coś jeszcze dodać z istotnych informacji?

Gość: Pewnie bym chciał. Przypomni mi się za pół godziny, jak skończymy.

Prowadząca: Zawsze możemy dorzucić w opisie w razie czego.

Gość: Tak, pewnie bym chciał. Mam świadomość, że nie rozmawialiśmy o procentach, o stawkach procentowych, ale okryję to tajemnicą. Niech to będzie motywacja do tego, żebyśmy się spotkali i porozmawiali. Dobierzemy odpowiednie rozwiązanie dla was, do tego, co potrzebujecie. Dobierzemy odpowiednie rozwiązanie i wtedy porozmawiamy też o stawkach, które proponujemy, więc tak, tutaj nie będę tego zdradzał.

Prowadząca: Tak, to już każdy według swoich potrzeb, jak z tobą porozmawia, myślę, że jest w stanie coś z wami uzgodnić. Super. Paweł, dzięki za to, że chciałeś tutaj troszeczkę o TubaPay opowiedzieć. Widzę duży potencjał. Dużo osób pyta właśnie o możliwości płatności ratalnych. Mam dużo osób, które prowadzą sesje coachingowe, mentoringowe, które są w wyższych kwotach; droższe produkty, jak kursy online, droższe warsztaty wyjazdowe, które też swoje kosztują – tutaj jest duży potencjał. Dużo osób chce mieć właśnie takie produkty premium, o których mówisz, oferować je w swoich sklepach. Myślę, że potencjał jest i dziewczyny też się tym zainteresują, i będziesz miał więcej kontaktów.

Gość: Bardzo chętnie, zapraszam. Mam nadzieję, że nikogo sobą nie nastraszyłem. TubaPay jest też właśnie narzędziem do tego, żeby wdrożyć te usługi premium, „high ticket”, żeby się tego nie bać i sprawdzić, jak to będzie działało. TubaPay dobrze zrozumiana, dobrze komunikowana i dobrze wykorzystywana naprawdę przynosi fajne rezultaty w sprzedaży. Komunikowanie płatności miesięcznej jest naprawdę dobrze odbierane przez klientów. Dzisiaj mamy trend sprzedaży w abonamencie, wynajmów i tak dalej, więc skorzystajmy z tego. Branży IT nie jest to obce, bo przecież płacimy za hostingi, za utrzymanie – jest to coś, do czego zdążyliśmy się właściwie przyzwyczaić. My się w to wpisujemy i rozszerzamy te możliwości. Abonament nie musi kojarzyć się tylko z opłatą za telefon i kablówkę. W abonamencie może być też sprzedawany coaching, kurs, może być sprzedany sklep internetowy i jego utrzymanie.

Prowadząca: Tak, dzisiaj takie płatności są popularne, nie jest to już ludziom obce. Praktycznie za wszystko jesteśmy dzisiaj w stanie płacić albo na raty, albo w takich cyklicznych płatnościach, więc jest to coraz bardziej popularne i warto wykorzystać ten trend, póki trwa, nie?

Gość: Ja… też nieraz spotykałem się, rozmawiając z partnerami, z takimi tekstami typu: „Ale ja nie chcę klientów, których nie stać, prawda? Albo nie chcę tych, którzy chcą rozkładać na raty, bo po co mi tacy, którzy mają z tym problem?”. To nie tak. Jeżeli kogoś nie stać na twoją usługę, to na raty jej też nie weźmie. Jeżeli kogoś nie stać na to, co oferujesz, to też tej płatności nie podzieli. To jest dla osób, które – najczęściej dzisiaj – chcą racjonalnie operować swoim budżetem, które nie chcą przede wszystkim mrozić pieniędzy. Ten termin też mi się bardzo podoba, bo jest prawdziwy. Nie chcą mrozić swoich pieniędzy, nie chcą rezygnować z inwestycji – w przypadku na przykład kursów – z inwestycji w swój rozwój… kosztem wydania środków na inwestycje w potrzeby biura, w którym są, czy też – bardziej przyziemne sprawy – nie chcą rezygnować z zakupu, powiedzmy, prezentu dla małżonki. Małżonek, który w danym miesiącu ma rocznicę, załóżmy, chce wydać pieniądze na fajny, dobry prezent, na który ona zasługuje, ale jednocześnie nie chce zaniedbywać swojego rozwoju. Jest to więc możliwość zoptymalizowania tych wydatków. A poza tym, Sylwio, widziałaś kiedyś kogoś, kto płaciłby 2000 zł za kablówkę za dwa lata z góry?

Prowadząca: No raczej nie.

Gość: Właśnie. I co? Dlatego, że go nie stać, czy dlatego, że wygodniej jest jednak zapłacić miesięcznie sto-parę złotych? Po prostu jest wygodniej i to nie jest kwestia tego, że go na to nie stać. Przecież zapłaciłby dwa tysiące i miałby z głowy. Ale wygodniej jest jednak tych pieniędzy nie mrozić i płacić sobie miesięcznie. Tak samo jest w przypadku każdej innej usługi. Musimy zrozumieć, że to może dotyczyć też innych rzeczy. Kiedyś nie do pomyślenia były samochody w wynajmie. Teraz jest to normalne. I przecież ludzie, którzy może nie mieliby problemu z tym, żeby zapłacić te pieniądze z góry, korzystając z wynajmu, optymalizują sobie wydatki. Więc to też jest narzędzie właśnie do tego.

Prowadząca: Dokładnie. Także będę was zachęcać. Zostawiam wam też link, zostawię wam namiar na Pawła. A tobie dziękuję. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie okazja się spotkać, porozmawiać. Może zorganizujemy typowy live, jak będą potrzeby. Dzięki ci jeszcze raz.

Gość: Oczywiście, może na jakimś spotkaniu WordPressowców, tak jak byłem wczoraj. Bardzo sympatyczne towarzystwo, więc mam chęć.

Prowadząca: Tak, ja też Pawła właśnie zachęcałam do WordCampów, do WordUpów, więc może będziemy go też gdzieś tam spotykać. Przede wszystkim w Warszawie, tak? Bo tamte okolice.

Gość: Tak. My mamy biuro tutaj w Warszawie, w centrum, więc jeżeli chcecie się z nami spotkać na kawkę, to mamy dobrą kawę. Zapraszam. Możemy się umówić i porozmawiać o biznesie.

Prowadząca: Super. Dzięki jeszcze raz. Dziękuję wam za wysłuchanie. No i do usłyszenia następnym razem. Cześć!

Gość: Cześć, do zobaczenia! Cześć.

Dołącz do Przystani Specek – miejsca, gdzie kobiety uczą się budować własne strony, sklepy, platformy kursowe i marki online - bez stresu, w zgodzie z sobą, ze wsparciem mentorki i cudownej społeczności innych Specek.👉 Kliknij i wejdź na pokład

Podziel się swoją opinią
Avatar photo
Sylwia Stein
Artykuły: 21

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *