W tym odcinku rozmawiam z Marzeną Karbowską-Nalepą – nauczycielką mindfulness, trenerką MBSR, menadżerką z 20-letnim doświadczeniem w korporacjach oraz artystką, która pokazuje, że uważność może zmienić życie naprawdę każdego z nas.
👉 Jak rozpoznać pierwsze sygnały wypalenia?
👉 Dlaczego tak trudno postawić siebie na pierwszym miejscu?
👉 Czym naprawdę jest mindfulness – i co nim NIE jest? 👉 Jak zacząć praktykę uważności bez presji i perfekcjonizmu?
👉 Czy mindfulness jest dla każdego?
👉 Jak znaleźć dobrego, certyfikowanego nauczyciela i uniknąć samozwańczych „specjalistów”?
Marzena opowiada też o swoim mocnym zwrotnym punkcie w życiu, o pracy w korporacji na wysokich stanowiskach, o tym jak zgubiła siebie… i jak dzięki mindfulness wróciła do równowagi, nie rezygnując z kariery. To szczera rozmowa o realnych trudnościach, zmęczeniu, presji, perfekcjonizmie i życzliwości do samej siebie. Idealna dla kobiet, które czują, że „jadą na autopilocie” i chcą w końcu zatrzymać się choć na moment.
Kilka słów o naszej rozmówczyniach:
Jestem certyfikowaną nauczycielką MBSR, żoną, mamą i wielbicielką uśmiechu.
Od 19 lat pracuję jako menadżerka w korporacjach i dużych firmach — w samym centrum stresu, presji i pośpiechu.
Łączę świat biznesu z uważnością — pokazuję, jak w środowisku pełnym wyzwań, ocen i oczekiwań, można budować spokój, odporność psychiczną i rozwijać siebie.
Pracuję z liderkami, specjalistkami i przedsiębiorczyniami, które chcą odzyskać energię, równowagę i radość życia — bez rezygnacji z ambicji.
Marzenę znajdziesz na: https://marzenakarbowska.pl/
Do posłuchania
Rozmowa do poczytania
Prowadząca:
Z cyklu Specka na online’ie. Przedświąteczne wydanie przedkalendarzowe i dzisiaj moim gościem jest Marzena Karbowska-Nalepa. Marzeno, zaczniemy od początku. Powiedz, kim jesteś i co sprawiło, że uważność stała się twoją drogą, bo właśnie o uważności co nieco dzisiaj sobie powiemy.
Marzena:
Cześć. Miło mi bardzo, że jestem tutaj dzisiaj z wami, z tobą. Dziękuję bardzo za zaproszenie. Kilka słów o mnie. Przede wszystkim w tej chwili jestem nauczycielką mindfulness. Prowadzę Akademię Dobrego Stanu, w której pomagam ludziom znaleźć przestrzeń dla siebie, znaleźć taki moment, kiedy będą mogli w końcu wyłączyć wszystkie zakładki – i w swojej głowie, i w laptopie, i gdziekolwiek je mają pootwierane.
Ale to nie jest wszystko, czym się zajmuję, bo to jest coś, co jest ze mną ostatnio. Natomiast moja historia jest długa i zawiła: jestem z wykształcenia artystką, artystą plastykiem. Jestem też architektem wnętrz. Od 20 lat pracuję w korporacjach, w dużych firmach, od 15 lat na wysokich stanowiskach menadżerskich.
To pokazuje, że lubię wyzwania, bardzo lubię łamać schematy. Stąd taka artystka w korporacji, która w ogóle nie namawia do tego, żeby z tej korporacji odchodzić. I tu jest pewnego rodzaju zagwozdka.
Prowadząca:
Tak, faktycznie dziwne podejście, bo większość mówi: „Odejdź z korpo, idź na swoje”. A tutaj mówisz, że ty zachęcasz, żeby zostać, a przynajmniej nie namawiasz do odchodzenia. I w ogóle artystka w korporacji – ciekawe połączenie. Skąd u ciebie to się wzięło?
Marzena:
Trafiłam tam przez przypadek do mojej pierwszej firmy – tak trochę śmiesznie, niechcący. Ale właśnie dzięki temu zobaczyłam, że to nie jest takie, jak się wszystkim wydaje. Mamy dużo schematów w głowie: „Jeśli jestem artystką, to nie mogę być wartościowym pracownikiem korporacji”.
Wypróbowałam to i okazało się, że jest fajnie, że lubię pracować z ludźmi, lubię projekty, interakcje. I odnalazłam się tam na tyle, że stuknęło mi 15 lat w jednej korporacji.
I tu zaczęły się schody. Brałam na siebie za dużo. Przestałam zauważać siebie, zaczęłam dążyć, żeby wszyscy byli szczęśliwi: biznes, ludzie, dom, relacje, rodzina. Zaczęło się to nakręcać, aż się zgubiłam. Po 15 latach doszłam do ściany.
To zderzenie nie było przyjemne, ale dało mi coś. Wiedziałam, że muszę sobie pomóc, i jedyny autopilot, jaki zadziałał perfekcyjnie, to zapisanie się na kurs MBSR – redukcji stresu. Byłam w kiepskim stanie, wręcz przeddepresyjnym. Otworzyłam pewnego dnia blog, który lubiłam czytać, i zobaczyłam, że jego autorka idzie na kurs redukcji stresu.
Kliknęłam automatycznie, mówię: „Idę w to”. Na spontanie. I tak zaczęła się moja droga z mindfulness.
Ale co ważne – ja nie odeszłam z korporacji od razu. Dałam sobie rok, żeby się sobie przyjrzeć, zrozumieć siebie i podjąć świadomą decyzję. I kiedy ją podjęłam, to już nie toczyłam w głowie walk – była w pełni świadoma, a takie decyzje są budujące.
Prowadząca:
Mówisz o tym autopilocie i tym pędzie. Jakie sygnały ostrzegawcze powinny wzbudzić w nas niepokój, że coś jest nie tak?
Marzena:
Przede wszystkim zmęczenie. Myśl: „Ja już tak dalej nie wytrzymam. Nie mam siły”. To pierwszy sygnał. Drugi – ruminacja, czyli odtwarzanie w głowie historii z dnia. Powtarzamy w głowie te same sytuacje, jakby jeszcze raz mogły się wydarzyć inaczej. Obciąża to mózg niepotrzebnie.
Potrzebna jest akceptacja, że coś już się wydarzyło.
Kolejny sygnał – reakcje automatyczne. Dostajemy maila, odbieramy go jako atak, odpisujemy bez zastanowienia. W rozmowach – pada słowo-wytrych i już odpływamy. To autopilot.
Prowadząca:
A dlaczego tak trudno postawić siebie na pierwszym miejscu?
Marzena:
Wychowanie, stereotypy: „Nie rób problemu, nie narzekaj, inni mają gorzej”. Wchodzimy w perfekcjonizm, nie chcemy pokazywać słabości. Szczególnie kobiety – stawiają wszystkich na pierwszym miejscu.
Na rozmowach pytam: „Kiedy wrzucasz do koszyka w sklepie coś dla siebie?”. Często odpowiedź: „Na końcu” albo „W ogóle”.
Prowadząca:
Co mogą zrobić kobiety już teraz, żeby zacząć patrzeć na siebie?
Marzena:
Zatrzymać się. Autoskan, zauważenie siebie. Mindfulness to zauważanie. Jeśli w rozmowie czuję niewygodę – warto zauważyć: „Nie chcę być tak traktowana”. Z tego rodzi się asertywność i sprawczość.
Prowadząca:
Jak wygląda praktyka uważności u ciebie i co najbardziej zaskakuje ludzi?
Marzena:
Zaczynam od życzliwości wobec siebie. To baza. Ćwiczeń jest dużo, ale fundamentem jest łagodne spojrzenie na siebie.
Zaskakują ich małe cuda codzienności. Na kursie prowadzą „dzienniczek dobrych doświadczeń”. Nagle widzą, że kot na kolanach, miłe słowo, ktoś zatrzymał się przed przejściem – to wszystko ich omijało, gdy pędzili.
Niektórzy na początku przerywają, bo myślą, że te małe rzeczy „to nie to”, bo oczekują spektakularnych wydarzeń.
A potem wracają i mówią: „Teraz rozumiem”.
Prowadząca:
Czy ten proces da się przechodzić samodzielnie?
Marzena:
Polecam wsparcie. Większość ludzi ma słabą silną wolę – szybko rezygnujemy. Są też mity: „Nie mogę wyłączyć myśli, więc to nie dla mnie”.
Jedno spotkanie, warsztat – już daje ogrom.
Prowadząca:
A najtrudniejszy mit do obalenia?
Marzena:
Że mindfulness to moda. Widzą to wszędzie – w artykułach, w mediach. I zaczyna irytować.
Z drugiej strony celebryci mówią o mindfulness: Michael Jordan, Oprah, Michelle Obama.
Ale działa efekt łabędzia – skoro oni, to pewnie „nie dla zwykłego człowieka”.
I tu trudniej przekonać, że to właśnie dla każdego.
Prowadząca:
Czy mindfulness jest dla każdego?
Marzena:
Dla większości – tak. Bo to w ogóle sposób bycia obecnym w życiu. Ale nie dla wszystkich.
Są osoby z traumami, odcięte od ciała, osoby w ciężkiej depresji – one potrzebują specjalistycznej pomocy.
Dlatego zawsze przeprowadzam rozmowę wstępną, jak każdy certyfikowany nauczyciel MBSR.
Prowadząca:
Na co zwrócić uwagę, wybierając mentora?
Marzena:
Sprawdzić podstawy, certyfikaty, zapytać o szkolenia.
Unikać „trenerów” po krótkich, weekendowych kursach.
I zawsze powinna być rozmowa wstępna – dla obu stron.
Prowadząca:
Jakie trzy rady dałabyś komuś, kto chce zacząć pracę nad uważnością?
Marzena:
Po pierwsze: nie musisz być idealna/idealny. Medytacja to nie wyłączanie myśli.
Po drugie: nie czekaj na lepszy moment. Nigdy go nie będzie. Czas się nie pojawi – trzeba go zrobić.
Po trzecie: szukaj wsparcia. Zacznij od małych kroków – warsztaty, krótkie praktyki, a potem może pełny kurs MBSR.
I jeszcze: gdy zaczyna nam być dobrze, często odpuszczamy. A stres powoli wraca.
Ale dobra wiadomość – gdy raz wyrobimy ścieżkę w mózgu, łatwo do niej wrócić.
Prowadząca:
Nie powinniśmy odpuszczać. Bo później znów trzeba nadrabiać.
Marzena, dziękuję ci za dzisiaj. Marzenę posłuchacie jeszcze w kalendarzu adwentowym. Linki do jej stron i mediów społecznościowych będą pod wideo. Zachęcam do rozmowy wstępnej, jeśli zauważacie u siebie sygnały, o których mówiła.
Dzięki ci jeszcze raz.
Marzena:
Do zobaczenia. Cześć.









