Jak delegować technikalia w biznesie online i nie tracić kontroli? Rozmowa z Aleksandrą Beranek

Przed Tobą rozmowa z Aleksandrą (Olą) Beranek o tym, jak wygląda techniczne zaplecze kobiecego biznesu online: WordPress, automatyzacje, newslettery i kampanie sprzedażowe. Porozmawiamy też o delegowaniu bez strachu i bez chaosu (proces krok po kroku), a na koniec o AI w praktyce – jak korzystać mądrze, bez utraty autentyczności. Chcesz robić mniej „wszystkiego naraz” i odzyskać czas? To spotkanie jest dla Ciebie.

Kilka słów o naszej rozmówczyni:

Aleksandra Beranek
Łączy technologię z kobiecym podejściem do biznesu online.

Aleksandra (Ola) Beranek wspiera kobiety w porządkowaniu technicznego zaplecza ich biznesów online. Pomaga tworzyć automatyzacje, newslettery, lejki sprzedażowe i produkty cyfrowe oraz wdrażać AI w sposób lekki, spokojny i dopasowany do realnych potrzeb. Działa tak, aby klientki mogły złapać oddech, odzyskać czas i skupić się na tym, co w ich biznesach naprawdę ważne.

Z pasją analizuje, porządkuje i organizuje. Ceni rozwiązania, dzięki którym technologia pracuje dla kobiet, a nie przeciwko nim.

Techniczne zaplecze to jej świat, jednak – między kubkiem kawy a kolejną kampanią – największą wartość stanowią dla niej relacje budowane w każdej współpracy. Stawia na partnerskie podejście, zaufanie i dobrą komunikację.

Prywatnie jest mamą, miłośniczką wiosny, musicali i teatru. Kocha kawę, podróże, kryminały oraz czekoladki z marcepanem.

Aleksandrę Beranek znajdziesz tutaj:
https://aleksandraberanek.pl/
https://www.instagram.com/aleksandra.beranek
https://www.linkedin.com/in/aleksandra-beranek/

Do posłuchania

Rozmowa do poczytania

[00:00] Sylwia:
Na kolejnym spotkaniu z cyklu „Specka na online”. Kolejne spotkanie w ramach naszego kalendarza adwentowego, do którego trwają nadal zapisy. No i dzisiaj mamy okazję porozmawiać z Aleksandrą Beranek, kolejną partnerką kalendarza. Ola, powiedz kilka słów o sobie: czym się zajmujesz i z kim najczęściej współpracujesz?

[00:24] Ola (Aleksandra Beranek):
Cześć, dzień dobry. Witam was wszystkich i dziękuję, Sylwia, że mogłam wziąć udział w tej rozmowie. Bardzo się cieszę – szczególnie dlatego, że jestem partnerką kalendarza już drugi rok, więc jest mi niezwykle miło, że dzisiaj możemy porozmawiać. Tak jak Sylwia już mnie przedstawiła: nazywam się Aleksandra Beranek, ale zazwyczaj wszyscy mówią na mnie Ola, więc zostańmy przy Oli.

Na co dzień wspieram głównie kobiece biznesy na ich zapleczu technicznym – też po części strategicznym. Wykonuję zadania związane z WordPressem, sklepami, platformami kursowymi, automatyzacjami, wsparciem w kampaniach sprzedażowych czy w tworzeniu produktów cyfrowych na różnych etapach.

Głównie współpracuję z kobietami. To są kobiety, które albo mają już rozwinięte biznesy online, klientów, produkty i chcą dalej rozwijać i skalować, ale nie chcą zajmować się technicznymi sprawami – wtyczkami, integracjami i tym wszystkim.

A na drugim biegunie mam super-specjalistki, które dopiero wchodzą do online’u: do tej pory działały offline, ale chcą przenieść się do online’u i skalować biznes m.in. przez produkty cyfrowe i inne działania online.

[01:52] Sylwia:
Co sprawiło, że wybrałaś taką ścieżkę – techniczną? Czy od razu wiedziałaś, że idziesz w tematy techniczne, czy raczej to było szukanie i testowanie?

[02:20] Ola:
Początek mojego wejścia do online’u to klasyka, z którą utożsamić się może wiele dziewczyn zaczynających wirtualną asystę. Po urodzeniu drugiej córki, na urlopie macierzyńskim – to był też okres covidowy – zaczęłam zastanawiać się, co dalej. Nie chciałam wracać do pracy na etacie.

Rzadko o tym mówię: kilkanaście lat przepracowałam w administracji publicznej, w urzędzie miasta – udostępniałam dane, wydawałam decyzje administracyjne – ale czułam, że ta formuła mi się wyczerpała i szukałam czegoś innego. I przez to, że miałam dwoje małych dzieci, szukałam rozwiązania bardziej elastycznego, żeby dysponować swoim czasem.

Wirtualna asysta była wtedy mocno promowana, temat do mnie wracał, więc stwierdziłam: spróbuję. Zapisałam się na kurs i na kursie wirtualnej asysty trafiłam, Sylwia, na twój kurs WordPress. I to on spowodował moje zamiłowanie do WordPressa.

To było dla mnie zaskakujące, bo nie spodziewałam się tego aż tak. Kupiłam domenę, hosting i ten kurs wciągnął mnie jak dobry kryminał – a kryminały lubię – więc naprawdę popłynęłam. Wtedy odkryłam, że te techniczne rzeczy bardzo mnie wciągają. Potem doszły automatyzacje i newslettery. Pierwsza współpraca z klientką dotyczyła newsletterów, więc to mnie tylko utwierdziło, że to jest to, co mi się najbardziej podoba.

Na początku, w ramach wirtualnej asysty, brałam też inne zadania, które potrafiłam. Ale z czasem zauważałam, że techniczne rzeczy – automatyzacje, newslettery – dają mi satysfakcję, a pozostałe robię, bo umiem, ale niekoniecznie lubię. I naturalną eliminacją doszłam do tego, że zostaję przy technicznym zapleczu.

[04:40] Sylwia:
To częste: najpierw szeroka oferta, żeby przyciągnąć klientów, a potem specjalizacja. Często dziewczyny boją się wyspecjalizować, bo myślą, że klientów nie będzie.

Jak to wygląda u ciebie z klientami? Czy zauważasz obawę przed delegowaniem: „z jednej strony przydałaby się wirtualna asystentka, a z drugiej zrobię to lepiej sama”?

[06:06] Ola:
Z reguły jak ktoś do mnie trafia, to jest bardziej zdecydowany. Ale z rozmów z klientkami i z kobietami, które spotykam w online’ie, widzę, że blokady występują.

Pierwsza to syndrom „Zosi Samosi”: „ja zrobię lepiej, kto zrobi tak jak ja?”. Ja sama namawiam do delegowania, ale znam ten ból od swojej strony.

Druga blokada to strach wynikający ze złych doświadczeń: ktoś zawiódł, komunikacja była zaburzona i to potem rzutuje na gotowość delegowania.

Trzecia: przekonanie, że trzeba mieć wszystko poukładane – milion procedur, checklist i instrukcji – żeby w ogóle delegować. A na to „nigdy nie ma czasu”, więc delegowanie odkłada się na „wieczne nigdy”.

Czwarta: niepewność – „nie wiem, co delegować, jak przekazać zadanie”.

No i blokada finansowa: „to koszt”. Na początku biznesu to bywa zrozumiałe, ale często to oszczędność pozorna: jeśli klikamy landing trzy dni i przez to nie robimy rzeczy, na których zarabiamy, to realnie tracimy.

Najczęściej chodzi o obawę emocjonalną – utratę kontroli: trzeba zaufać, oddać cząstkę biznesu i pogodzić się, że nie wszystko jest „pod ręką”.

[09:12] Sylwia:
Jak podchodzisz do relacji z klientem? Masz system rozmowy, żeby pokazać, co można delegować i jak wygląda współpraca? Bo czasem klient myśli: „przyjdę, dam wszystko i ona wszystko ogarnia”.

[10:02] Ola:
Tak, na przestrzeni współprac wypracowałam system, żeby było spokojnie i poukładane.

Etap 1 – rozmowa:
Zaczynamy od rozmowy. Wspieram się pytaniami i checklistami, żeby niczego nie pominąć. To luźna rozmowa, gdzie klientka może „wyrzucić z głowy” pomysły, cele, potrzeby. Chodzi też o zrozumienie kontekstu biznesu – technika to nie zawsze tylko „wyklikanie”. Nawet przy platformie kursowej: bez rozmowy o oczekiwaniach i planach skalowania można dobrać rozwiązanie na chwilę, które za pół roku okaże się niedopasowane.

Etap 2 – mapa kroków:
Przygotowujemy plan: co robimy po kolei, jakie są etapy, kto za co odpowiada, jakie materiały są potrzebne (teksty, grafiki) i na kiedy. Taka organizacja daje spokój obu stronom.

Etap 3 – wdrożenie + komunikacja:
Wdrażam rozwiązania (newsletter, automatyzacje, sklep – zależnie od projektu). Klientki mają różne potrzeby: jedne wolą informację na końcu „jest gotowe”, inne potrzebują krótkich update’ów/raportowania co tydzień. Dopasowuję się do preferencji klientki, żeby miała poczucie bezpieczeństwa.

Staram się unikać chaosu, bo chaos powoduje nieporozumienia i stres (np. brak materiałów, kampania za chwilę, nerwy).

[14:01] Sylwia:
A komunikacja? Maile, wiadomości, social media, czy narzędzia typu Asana/Trello? Bo często klient pisze tu i tu, i robi się chaos.

[14:57] Ola:
To był błąd, który popełniłam na początku: komunikacja od jednego klienta w kilku miejscach. Potem zbieranie informacji: z maila, z czatu, z Instagrama… i wrzucanie szczątków do Asany, żeby nic nie umknęło.

Teraz staram się ograniczać do jednego miejsca komunikacji. Nie zawsze klienci chcą korzystać z Asany – czasem wolą mail – ale z naciskiem, żeby jednak trzymać się jednego kanału, bo rozproszenie powoduje chaos i łatwo coś przeoczyć.

[16:08] Sylwia:
Jakie wartości są dla ciebie najważniejsze we współpracy z klientem?

[16:41] Ola:
Cenię relacje partnerskie, oparte na dobrej energii i swobodzie. Wiadomo: to relacja wykonawca–zleceniodawca, ale chodzi o to, żeby była przestrzeń do pytań i rozwiewania wątpliwości. Nie ma głupich pytań.

Ważne jest zaufanie – nadmierna kontrola jest trudna dla drugiej strony. Ważny jest też szacunek do ustaleń i czasu: klient szanuje mój czas, ja szanuję czas klienta.

I komunikacja: na początku klientki mają chaos w głowie – dużo myśli i pomysłów – to normalne. Ale później, przy kampaniach i działaniach promocyjnych, nie ma miejsca na domysły i „telepatię”. Wszystko musi być jasne, bo inaczej na końcu wychodzą braki: coś niezrobione, bo „komuś się wydawało”.

To działa w dwie strony. My też musimy mówić prosto: terminy nie są oczywiste dla osób, które nie siedzą w technice. Trzeba dopytywać i upewniać się, że obie strony rozumieją to samo.

[21:44] Sylwia:
Co daje ci największą satysfakcję w pracy?

[21:44] Ola:
Po pierwsze: dobrze zrobiona praca, która działa – szczególnie gdy rozwiązanie nie jest „oczywiste” i trzeba połączyć kropki, dopasować elementy, żeby promocje się nie nakładały itd. A potem efekt: „wow, działa”.

Po drugie: odbiór klientek i dobre słowo. Kiedy słyszę, że coś im pomogło, uprościło pracę, że są zadowolone. Albo: „dobrze, że ty się tym zajmujesz, bo ja bym zwariowała”.

Bardzo doceniam też polecenia: jeśli ktoś poleca mnie dalej, to jest mega budujące. Klient z polecenia często przychodzi już „przekonany”.

[24:13] Sylwia:
Często słyszymy, że AI nas zastąpi, szczególnie „klikaczy technicznych”. Jak ty widzisz AI w kontekście biznesów kobiecych i pracy freelancerów?

[24:53] Ola:
Nie mam obaw, że AI nas zastąpi. To narzędzie, które może upraszczać pracę, jeśli mądrze z niego korzystamy. Widzę dwa bieguny: jedni mówią „nie korzystajmy z AI”, inni „róbmy wszystko z AI”. Prawda jest pośrodku.

AI może pomóc np. przygotować prezentację graficznie na podstawie treści, wygenerować grafiki, dać pomysły na posty, zrobić szkice treści, pomóc w burzy mózgów. Ja często używam ChatGPT do burzy mózgów – nie decyduje za mnie, ale podsuwa tropy.

Kluczowe jest, żeby selekcjonować: co pasuje, co nie. Nie kopiować 1:1. Dodać swoje case studies, wartości, przemyślenia.

AI nie zastąpi nas tam, gdzie są emocje, relacje i kontakt z człowiekiem.

Można też używać asystentów AI, „nakarmionych” wiedzą o biznesie: mogą pomóc np. przygotować szkic planu kampanii. To szczególnie przydatne w małych biznesach, gdzie działamy solo.

[29:53] Sylwia:
Co byś powiedziała kobietom, które próbują ogarniać wszystko same, czują wypalenie, ale boją się delegować?

[30:57] Ola:
Żeby spróbowały delegować. W biznesie spełniamy wiele ról: grafika, copywriterka, księgowa i wszystko naraz. Do tego życie prywatne. Tego nie da się dźwigać bez konsekwencji.

Można zacząć od wypisania rzeczy, które robimy, i sprawdzenia, co nie musi być robione przez nas. Grafikę można zlecić. Zacząć małymi krokami: od mniejszych zadań, gdzie ryzyko jest małe. To nie musi być delegowanie „wszystkiego”. Z czasem można przekazywać większe zadania.

Doba ma 24 godziny i jej nie rozciągniemy. A robienie wszystkiego samemu zatrzymuje biznes w miejscu i odbiera odpoczynek. Potem pojawia się frustracja i wypalenie.

Warto też spotkać się na krótką rozmowę (15–20 minut), żeby sprawdzić „flow” i porozumienie – nie każdy każdemu pasuje, a w dłuższej współpracy to ma ogromne znaczenie.

[36:54] Sylwia:
Na koniec: jakie masz plany rozwoju swojej marki? Produkty cyfrowe czy dalej usługi?

[37:24] Ola:
Na pewno dalej usługi – i rozwój w tym kierunku. Ciągle testuję nowe narzędzia i się szkolę, bo w technologii wszystko się zmienia.

Chcę też mocniej wejść w AI, żeby podpowiadać klientkom, jak usprawniać pracę. Stworzyłam też asystenta, który pomaga znaleźć pomysł na produkt cyfrowy – nie tylko pomysł, ale dopasowany do biznesu i preferencji. Link jest u mnie w socialach, na stronie i u Sylwii na landing page’u do kalendarza.

Moim „cichym” planem są produkty cyfrowe – teraz już chyba nie takie ciche. Kolejny rok to będzie przymiarka do stworzenia czegoś swojego poza usługami.

[39:58] Sylwia:
Trzymamy kciuki. Jak będą produkty, to melduj, pochwalimy się. Dziękuję ci, Olu, za spotkanie i zaangażowanie w kalendarz. Zachęcam do zajrzenia do Oli i przetestowania asystenta. Zachęcamy też do zapisów do kalendarza adwentowego. Słyszymy się w kolejnych spotkaniach. Dzięki, do zobaczenia.

[40:37] Ola:
Dziękuję za rozmowę.

Dołącz do Przystani Specek – miejsca, gdzie kobiety uczą się budować własne strony, sklepy, platformy kursowe i marki online - bez stresu, w zgodzie z sobą, ze wsparciem mentorki i cudownej społeczności innych Specek.👉 Kliknij i wejdź na pokład

Podziel się swoją opinią
Avatar photo
Sylwia Stein
Artykuły: 21

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *